Hejka dzisiaj zawitałam do Was, gdyż zostałam nominowana do LBA przez Zakręconą Pozytywnie i przez Inną Inaczej. :) Dziękuje Wam dziewczyny ;*
Wytłumaczę co to jest LBA:
,,Nominacja do Liebster Blog Award jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za “dobrze wykonaną robotę”. Jest przyznawana dla blogów o mniejszej liczbie obserwatorów więc daje możliwość ich rozpowszechnienia. Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała. Następnie Ty nominujesz 11 osób (informujesz ich o tym) oraz zadajesz im 11 pytań. Nie wolno nominować bloga, który Cię nominował.”
Pytania od Pozytywnie Zakręconej:
1. Jak długo prowadzisz bloga?
Emm.. ponad 2 miesiące :*
2. Jakie są Twoje zainteresowania?
Fotografia, taniec, pisanie rozdziałów, kosmetologia
3. Gdzie chcesz pojechać w wymarzoną podróż?
Hawaje i Los Angeles <3
4. Ulubione zwierzątko?
Chomik, rybki, konie i psy :)
5. Jaki jest Twój ulubiony aktor/ piosenkarz?
Aktor: Johnny Depp, Leonardo DiCaprio
Piosenkarz: brak
6. Największa wtopa?
Największą wtopą był chyba upadek przy moim crush'u :/
7. Dlaczego zdecydowałaś się na założenie bloga?
Miałam mnóstwo pomysłów na opowiadania z Rossem w roli głównej i stwierdziłam.. Dlaczego mam tego nie publikować?! :)
8. Bez czego nie możesz żyć?
Bez telefonu.
9. Co lubisz robić w wolnym czasie?
Mam wiele pomysłów, lecz za mało czasu wolnego ;c
10. Z czego czerpiesz inspiracje?
Na pisanie bloga? Ze swojej głowy ;)
11. Wyobrażasz sobie nie pisać bloga?
Nie.. strasznie to polubiłam, wręcz pokochałam <3
Pytania od Innej Inaczej:
1. Którego ze swoich nauczycieli lubisz najbardziej?
Żadnego :D
2. Czy lubisz ubierać się odświętnie?
Tak <3
3. Kim chcesz zostać w przyszłości?
Nie mam zielonego pojęcia.
4.Jaka jest najbardziej zabawna/przypałowa historia z Twojego życia?
Nie wiem.. wiele ich było :D
5. Wymień wady i zalety swojej klasy.
Wady: Nie ogarnięta, głośna, nie umie nic za poważnie wziąć itp.
Zalety: Jest po równo chłopaków i dziewczyn xd
6. Czy chciałabyś mieć tatuaż(e) i/lub pofarbować swoje włosy na nienaturalny kolor?
Nie, jedynie zrobić sobie blond ombre :)
7.Jaka lektura szkolna najbardziej wpłynęła na Twoje życie?
Żadna XD
8. Czy masz rodzeństwo? Dzielisz z nimi pokój?
Mam siostrę, ale mamy osobne pokoje :)
9. Czy wiek w związku ma znaczenie?
Nie, dla mnie nie ma :)
10. Jaki jest Twój ulubiony youtuber?
Naruciak, Stuu, Rezi
11. Czy jeździsz na większe wydarzenia np. koncerty, MEET-UP'y, IEM-y itp?
Na koncerty tak, ale na Meet-up'y nie :)
Moje pytania:
1. Dlaczego piszesz bloga?
2. Ile blogów prowadzisz?
3.Jaki masz telefon?
4. Ulubiony film?
5. Ulubiona piosenka?
6. Jakie jest Twoje ulubione święto?
7. Lubisz spędzać czas z rodziną?
8. Do której klasy chodzisz?
9. Masz rodzeństwo? Jakie?
10. Ulubiony przedmiot szkolny?
11. Dałabyś radę nie pisać bloga przez 5 lat?
Nominuje:
1. Daria Wieczorek---- http://sometimes-rosslynchstory.blogspot.com/
2. Lauren Coolness--- http://alonetogetherstory.blogspot.com/
3. Zawsze Uśmiechnięta--- http://anormalgirlrydel.blogspot.com/
4. Moonlight---- http://all-i-have-ff.blogspot.com/
5. Kaśka Zwana Gryzoniem--- http://niebadzmysamitejnocy.blogspot.com/?m=0
6. Matrioszkaa---http://to-nie-jest-milosna-piosenka.blogspot.com/
7. Wiki R5er---- http://r5-pragnieniemilosci.blogspot.com/
8. Szalona Dziewczyna--- http://zycietwojahistoria.blogspot.com/
9. Kamila R5-- http://rydelllington-couldhavebeenmineikyga.blogspot.com/
10. Vonia Lynch--- http://neverbethesamerourtney.blogspot.com/
11. Zakręcona1234--- http://uwierzwsiebie1234.blogspot.com/
sobota, 12 marca 2016
czwartek, 3 marca 2016
Rozdział 10 - ,,Na wszystko w życiu trzeba czekać. Jedynie problemy są zawsze na wyciągnięcie ręki''
Szłam już od jakiś 5 minut. W końcu wyłonił się bardzo dobrze mi znany budynek- mój dom. Gdy weszłam do środka panowała głucha cisza. Raz nie raz słychać było w oddali tykanie zegara, który znajdował się w salonie. Ściągnęłam jeansową kurtkę, buty i wślizgnęłam się do swojego pokoju. Rzuciłam swoimi rzeczami na łóżko. Stanęłam przed wielkim lustrem, które stało niedaleko moich szafek. Wyglądasz jak gówno..~ rzekło moje sumienie. Tak wiem, jestem jednym wielkim gównem.. Włosy w nieładzie, oczy czerwone i napuchnięte od płaczu, makijaż cały rozmazany po policzkach. Zasłużyłaś na to Taylor ~sumienie nie dawało spokoju. Czym? Czym ja sobie na to zasłużyłam ja się pytam? Czy ja zawsze muszę napotykać na takich debili? Najpierw Ross, potem Harry, a teraz znowu Ross.. Ugh! Usiadłam przy toaletce i zaczęłam zmazywać make-up. Gdy już skończyłam poszłam się wykąpać, wracając do pokoju już w pidżamie rzuciłam się na łóżko i postanowiłam zasnąć... W końcu! Leżałam już z zamkniętymi oczami, gdy nagle ze stanu marzyciela wyrwał mnie dzwonek mojego telefonu. Zaczęłam macać ręką po szafce w celu odnalezienia go. Gdy już go miałam w dłoni jednym ruchem odebrałam nie zerkając nawet kto dzwoni.
** - Hallo? - wysapałam zmęczona.
- Abby.. Pomocy! - krzyknęła w moje ucho.
- Rydel? Co się stało? - spytałam o wiele spokojniejsza od blondynki.
- Ross... Jest w szpitalu! - krzyknęła zrozpaczona.
- Co?! Jak to? - pytałam nerwowo.
- No, ja, nie, bo.. - plątała się.
- Ok, powiedz mi na jakiej ulicy jest szpital, ja zaraz przyjadę. - uspokoiłam ją.
- Emm.. Ulica Boar Lane. -odparła.
- Zaraz będę. - rzuciłam krótko i rozłączyłam się. Ubrałam jakieś ubrania, które leżały na brzegu w mojej szafie.
- Ok, powiedz mi na jakiej ulicy jest szpital, ja zaraz przyjadę. - uspokoiłam ją.
- Emm.. Ulica Boar Lane. -odparła.
- Zaraz będę. - rzuciłam krótko i rozłączyłam się. Ubrałam jakieś ubrania, które leżały na brzegu w mojej szafie.
Włosy spięłam w luźny kok. Wzięłam telefon i zbiegłam najszybciej jak mogłam po schodach. Na szczęście udało mi się to zrobić naprawdę cicho. Weszłam do garażu i zaczęłam rozglądać się. Czym mogę szybko dojechać tam? Rolki? Za wolne. Rower? Zepsuty. Hulajnoga? Za mała. Przecież samochodem nie pojadę, bo nie mam prawka. Nie chce, żeby ktoś mnie zawoził, bo będzie dramat. No tak! Luke na święta dał mi elektryczną deskorolkę.
Jest w miarę szybka. Ok, tylko gdzie ona jest. Zaczęłam się dokładniej przyglądać wszystkim półką w garażu. Po kilku sekundach znalazłam deskorolkę, była na najwyższej półce. Ściągnięcie jej sprawiło mi trochę problemów, gdyż deska ważyła jakieś 10 kg, a to nie jest mało. Potem weszłam na sprzęt i ruszyłam w stronę szpitala. Ulica Boar Lane znajdowała się około dwie przecznice dalej od mojego domu. Po 10 minutach znalazłam się pod wielkim budynkiem, który podświetlony był wieloma niebieskimi światełkami. U góry widniał również wielki granatowy napis ,,Hospital''. Bez zastanowienia rzuciłam deskorolkę w krzaki (miałam wtedy pewność, że nikt nie ukradnie jej, a nie mogłam jej wziąć do szpitala). Wbiegłam do tego ogromnego budynku, uważnie rozglądałam się w poszukiwaniu Rydel i spółki. Przebiegłam cały pierwszy parter i nigdzie ich nie było. Zauważyłam jakąś pielęgniarkę podeszłam do niej.
- Dobry wieczór. Może mi pani powiedzieć gdzie leży Ross Lynch? - spytałam grzecznie.
- A czy jest pani rodziną?
- Yyy.. Nie. - powiedziałam cicho.
- To nie mogę udzielić pani takich informacji. - odpowiedziała, ominęła mnie i weszła do jakiejś sali.
- Cholera. - krzyknęłam już do siebie. Dobra Abby bierzemy się za drugie piętro. Zaczęłam biec, zauważyłam windę, podbiegłam bliżej drzwi. Chciałam właśnie nacisnąć guzik, gdy spostrzegłam małą karteczkę ,,Awaria! Winda nie działa!''. No to lecisz po schodach blondyneczko. Gdy już pokonałam te piekielne schody pierwsze co mi się rzuciło w oczy to blondynka stojąca tyłem. Ubrana była w kwiaciastą, lekką sukienkę a to miała także jeansową kurtkę i brązowe botki. Wszędzie rozpoznam tą figurę- była to Rydel.
- Hej, Rydel! - krzyknęłam. Blondynka odwróciła się i sztucznie uśmiechnęła.
- Hej Abby. - powiedziała i rozłożyła ręce czekając, aż ją przytulę. Podbiegłam do niej i objęłam ją jak najmocniej umiałam, ona zrobiłam to samo. Po kilku minutach takich czułościach Rocky wkroczył do akcji.
- Dziewczyny nie chce nic mówić, ale nasz brat, a twój... nie wiem chłopak - zwrócił się do mnie. - leży połamany w śpiączce na tej sali. - dodał pokazując palcem na drzwi.
- Masz rację idziemy do niego. - rozkazała Rydel.
- Ej.. Ross nie jest moim chłopakiem, nawet nie śmiem nazywać go kolegą. - powiedziałam stanowczo.
- Dobra, nie ważne. - burknął Rocky. Weszliśmy na sale, chłopak leżał jakby martwy. Był cały blady (nie licząc miejsc zakrwawionych). Miał podłączane do siebie mnóstwo kabli. Komputerek, który stał obok jego łóżka cały czas pikał. panowała grobowa cisza.
- Co mu się właściwie stało? - spytałam, aby przerwać cisze, która mnie przerażała.
- Ross miał wypadek na motorze. - odezwał się Ellington. Ja nie mogę.. przecież jakbym wtedy nie poczuła od niego tego alkoholu to leżałabym obok niego. Jaki on jest nie odpowiedzialny to, aż straszne. Teraz już wiem nie chce mieć z nim nic wspólnego. Postanowiłam to sobie i muszę się tego trzymać. Oczywiście spełnię swoją obietnicę jak wyjdzie ze szpitala. Teraz muszę z nim tu być ze względu na Rydel. Przy mnie ta blondyneczka czuję się lepiej. czego się nie robi dla przyjaciół? Nagle ktoś wszedł do sali. Był to koleś w białym fartuchu (czyt. lekarz)/
- Witam mam dla państwa wyniki prześwietleń i badań krwi. Mogę je tu przedstawić? - spytał. Wszyscy tylko pokiwali twierdząco głową. - A więc pan Lynch ma lekko zbitą czaszkę, gdyż nie miał na sobie podczas jazdy kasku. Upadł również na krawężnik i złamał sobie trzy pary żeber. Obandażujemy je po jakimś czasie się zrosną, ale będą go boleć okolice płuc, żeber i żołądka. Jeśli chodzi o śpiączkę nie jesteśmy w stanie ocenić kiedy pacjent się obudzi.. Może to nastąpić w przeciągu kilku dni a może trwać to kilka lat. - kończąc podrapał się po szyi i zrobił krzywą minę. Ja stałam osłupiona. Prawie się nie ruszałam. Nie mogłam w to uwierzyć.
- Kilka lat? - usłyszałam za sobą gorzki płacz Rydel...
Mam nadzieję, że się poprawiłam.. Ostatnio miałam błędy ;c Przepraszam ze nie, ale zaczynam dopiero i uczę się na błędach. Mam nadzieję, że ten wyszedł mi lepiej niż poprzedni c;
wtorek, 1 marca 2016
Rozdział 9- ,,Jeśli się cofasz, to tylko po to by wziąć rozbieg.''
_- Zostaw go! - usłyszałam głos za mną. Mężczyzna, którego przed chwilą skopałam, pobiłam itp. spojrzał na mnie. Twarz miał podbitą i całą zakrwawioną. Spojrzałam za siebie za mną stał ROSS!
Ja- Co ty tu robisz?!
Ross- Raczej co ty tu robisz? - spojrzałam chłopakowi w oczy. Były bardzo zimne. Wyszarpnęłam się i zaczęłam iść w stronę dziewczyny, którą przed chwilą ten chłopak pobił. Ukucnęłam obok niej.
Ja- Wszystko ok? - spytałam.
Dziewczyna- Tak, to nie pierwszy raz - powiedziała, wstała i odeszła kulejąc. Że co kurwa!? On ją już kiedyś bił? I ona nadal z nim utrzymuje kontakt? Boże co za patola! Osłupiała cały czas klęczałam. Nagle poczułam ciepło na mojej ręce. Był to Ross, złapał mnie za rękę i podniósł. Spojrzałam w jego oczy, nadal zimne.. albo są normalne tylko ja sobie tak wmówiłam po tym co mi zrobił. Wyrwałam swoją rękę i zaczęłam iść przed siebie.
Ross- Ej lala.. gdzie idziesz?! - krzyknął.
Ja- Do domu - odkrzyknęłam. Wow cud, że nie powiedział ,,dziwka''.
Ross- Wiesz gdzie w ogóle jak stąd wyjść? - znów krzyknął.
Ja- Tak! zostaw mnie w spokoju! - wydarłam się i zaczęłam iść w lewo.
Ross- Do domu idzie się tędy - pokazał w przeciwną stronę.
Ja- Przecież wiem.. - powiedziałam i ruszyłam w prawo. Wyszłam wielkimi metalowymi drzwiami. Znalazłam się w końcu na normalnej ulicy. Uff.. Boże co to za posrane życie? Sprawdziłam godzinę. Super.. 01:00 w nocy. Zaczęłam iść w stronę swojego domu. Wyciągnęłam słuchawki i zaczęłam słuchać muzyki cały czas idąc. Nagle podjechał do mnie czarny motor. Chłopak, który na nim siedział zciągnął kask... no tak Ross.
Ja- Możesz dać mi spokój?
Ross- Ale ja Ci nic nie robię.
Ja- Robisz.. Żyjesz.
Ross- No dalej! Wsiadaj, podwiozę Cię.
Ja- Haha chyba śnisz..
Ross- Jak chcesz.. ale z takim tempem dojdziesz nad ranem, ooo.. i widzę, że te żule spod tego sklepu kusząco na Ciebie patrzą - pokazał na pijaków i uniósł dwa razy brwi. Boże jak on mnie wkurza.. UGH! Podeszłam do motoru i usiadłam za chłopakiem.
Ross- Wiedziałem, że się zgodzisz.. - powiedział uśmiechając się.
Ja- Zamknij się bo dostaniesz butem w łeb! - warknęłam. Ross nagle zaczął się dziwnie i głupio śmiać.
Ja- Czego się ryjesz?
Ross- Bo mogę..- prychnął. Odpalił maszynę i założył sobie kask. - Wiesz będzie bezpieczniej jak się będziesz trzymać.. - uśmiechnął się poklepując się po brzuchu.
Ja- Nie będę Cię obejmować, obmacywać czy co ty tam chcesz! - krzyczałam tak aby przekrzyczeć odgłosy motoru i, żeby chłopak mnie usłyszał. Jednym pewnym ruchem złapałam się listwy, która była za mną.
Ross- Ajajaj.. że też musiałem na takiego upartego woła trafić. - zaśmiał się i ruszył. Mega się wystraszyłam, po raz pierwszy jadę motorem. Miałam wrażenie jakby Ross wiózł mnie do trumny.. no, ale zaraz przecież tak dużo osób jeździ na motorach i żyją to dlaczego mi się ma coś stać? Rozluźniłam ucisk jaki kładłam na tą biedną listewkę. Poczułam wiatr we włosach.. Ahh to było genialne, nie wiem czemu się tego tak bałam. Nagle Ross wjechał w jakąś dziurę, a ja podskoczyłam tak wysoko, że odbiłam się o siedzenie i prawie spadłam. No to teraz wiem dlaczego się tego tak bałam. Szybko chwyciłam Ross'a w pasie. On odwrócił lekko głowę w moją stronę i się chytrze uśmiechnął. Kurczę było coraz chłodniej, no ale kit muszę wytrzymać. Postanowiłam, że puszczę się jedna ręką i pozwolę sobie odchylić głowę i poczuć się jak dziecko. Drugą ręką jednak zawzięcie trzymałam chłopaka. Gdy odchyliłam głowę wiatr bajecznie rozwiewał moje włosy.
Tak wiem krótki rozdział... ale to dlatego, że w następnym będzie się meeega dużo działo i chciałam zrobić taki osobny :')
PODOBA SIĘ ?!?!?!
Ja- Co ty tu robisz?!
Ross- Raczej co ty tu robisz? - spojrzałam chłopakowi w oczy. Były bardzo zimne. Wyszarpnęłam się i zaczęłam iść w stronę dziewczyny, którą przed chwilą ten chłopak pobił. Ukucnęłam obok niej.
Ja- Wszystko ok? - spytałam.
Dziewczyna- Tak, to nie pierwszy raz - powiedziała, wstała i odeszła kulejąc. Że co kurwa!? On ją już kiedyś bił? I ona nadal z nim utrzymuje kontakt? Boże co za patola! Osłupiała cały czas klęczałam. Nagle poczułam ciepło na mojej ręce. Był to Ross, złapał mnie za rękę i podniósł. Spojrzałam w jego oczy, nadal zimne.. albo są normalne tylko ja sobie tak wmówiłam po tym co mi zrobił. Wyrwałam swoją rękę i zaczęłam iść przed siebie.
Ross- Ej lala.. gdzie idziesz?! - krzyknął.
Ja- Do domu - odkrzyknęłam. Wow cud, że nie powiedział ,,dziwka''.
Ross- Wiesz gdzie w ogóle jak stąd wyjść? - znów krzyknął.
Ja- Tak! zostaw mnie w spokoju! - wydarłam się i zaczęłam iść w lewo.
Ross- Do domu idzie się tędy - pokazał w przeciwną stronę.
Ja- Przecież wiem.. - powiedziałam i ruszyłam w prawo. Wyszłam wielkimi metalowymi drzwiami. Znalazłam się w końcu na normalnej ulicy. Uff.. Boże co to za posrane życie? Sprawdziłam godzinę. Super.. 01:00 w nocy. Zaczęłam iść w stronę swojego domu. Wyciągnęłam słuchawki i zaczęłam słuchać muzyki cały czas idąc. Nagle podjechał do mnie czarny motor. Chłopak, który na nim siedział zciągnął kask... no tak Ross.
Ja- Możesz dać mi spokój?
Ross- Ale ja Ci nic nie robię.
Ja- Robisz.. Żyjesz.
Ross- No dalej! Wsiadaj, podwiozę Cię.
Ja- Haha chyba śnisz..
Ross- Jak chcesz.. ale z takim tempem dojdziesz nad ranem, ooo.. i widzę, że te żule spod tego sklepu kusząco na Ciebie patrzą - pokazał na pijaków i uniósł dwa razy brwi. Boże jak on mnie wkurza.. UGH! Podeszłam do motoru i usiadłam za chłopakiem.
Ross- Wiedziałem, że się zgodzisz.. - powiedział uśmiechając się.
Ja- Zamknij się bo dostaniesz butem w łeb! - warknęłam. Ross nagle zaczął się dziwnie i głupio śmiać.
Ross- Bo mogę..- prychnął. Odpalił maszynę i założył sobie kask. - Wiesz będzie bezpieczniej jak się będziesz trzymać.. - uśmiechnął się poklepując się po brzuchu.
Ja- Nie będę Cię obejmować, obmacywać czy co ty tam chcesz! - krzyczałam tak aby przekrzyczeć odgłosy motoru i, żeby chłopak mnie usłyszał. Jednym pewnym ruchem złapałam się listwy, która była za mną.
Ross- Ajajaj.. że też musiałem na takiego upartego woła trafić. - zaśmiał się i ruszył. Mega się wystraszyłam, po raz pierwszy jadę motorem. Miałam wrażenie jakby Ross wiózł mnie do trumny.. no, ale zaraz przecież tak dużo osób jeździ na motorach i żyją to dlaczego mi się ma coś stać? Rozluźniłam ucisk jaki kładłam na tą biedną listewkę. Poczułam wiatr we włosach.. Ahh to było genialne, nie wiem czemu się tego tak bałam. Nagle Ross wjechał w jakąś dziurę, a ja podskoczyłam tak wysoko, że odbiłam się o siedzenie i prawie spadłam. No to teraz wiem dlaczego się tego tak bałam. Szybko chwyciłam Ross'a w pasie. On odwrócił lekko głowę w moją stronę i się chytrze uśmiechnął. Kurczę było coraz chłodniej, no ale kit muszę wytrzymać. Postanowiłam, że puszczę się jedna ręką i pozwolę sobie odchylić głowę i poczuć się jak dziecko. Drugą ręką jednak zawzięcie trzymałam chłopaka. Gdy odchyliłam głowę wiatr bajecznie rozwiewał moje włosy.
Nagle wiatr, który przed chwilą wiał mi prosto w twarz ustał. Otworzyłam moje zamknięte przed chwilą powieki.Ross całkowicie się do mnie odwrócił. Siedzieliśmy na motorze twarzą w twarz. Chłopak zaczął ściągać kask, gdy go już zciągnął zaczął wkładać go na moją głowę. Miałam na sobie wielki plastikowy garnek.
Ross- Jeszcze mi się przeziębisz i co? - spytał z sarkazmem.
Ja- Wow od kiedy nasz BAD BOY jest taki opiekuńczy. - spytałam ironicznie.
Ross- Od.... - zaczął udawać zamyślonego. - NIGDY! Przecież nie wiesz, że podlizuje się tylko dlatego by znów się z tobą pieprzyć. - zaśmiał się.
Ja- Hahahaha w twoich snach debilu. - wyśmiałam go. Ross podniósł kask, który miałam już na głowie tak by widział całą moją twarz, zbliżył się do mnie i..........
Ross- Nie.. w twoich kochanie...- szepnął do mojego ucha. Przez moje ciało przeszedł ciepły i miły dreszczyk. Fuuuj !! Ejj.. czekajcie czy ja czuje alkohol?
Ja- Ross ty piłeś! - krzyknęłam jak opętana.
Ross- Jasne, że nie.. - westchnął.
Ja- Nie kłam! Przecież czyje od ciebie procenty. - warknęłam.
Ross- Tylko jedno piwko.... no może siedem. - spuścił głowę.
Ja- O mój Boże! Jaki z ciebie kretyn, jesteś w ogóle nie odpowiedzialny. Zachowujesz się tak tchórz.. Zwykły pieprzony tchórz! Mogłeś nas zabić! Nie ja już nigdzie z Tobą nie jadę. Jesteś u mnie skreślony do końca życia! - wykrzyczałam zapłakana. Rzuciłam w niego tym jego posranym kaskiem i zaczęłam iść w stronę domu. Na szczęście chłopak nie próbował za mną jechać.. Wręcz przeciwnie pojechał w odwrotną stronę....
Tak wiem krótki rozdział... ale to dlatego, że w następnym będzie się meeega dużo działo i chciałam zrobić taki osobny :')
PODOBA SIĘ ?!?!?!
niedziela, 21 lutego 2016
Rozdział 8- ,,Czasami nikt nie potrafi nam pomóc..''
*Oczami Seleny*
Ja- Ross naprawdę muszę już iść.. Przyjaciółka mnie potrzebuje. -próbowałam się jakoś wygramolić.
Ross- Nie ma mowy za bardzo mnie podnieciłaś. Nie w takiej chwili rybko. - mówił cały czas mnie całując po dekolcie. Zaczynał mnie strasznie denerwować.. szybkim ruchem odepchnęłam go. I stanęłam nad łóżkiem.
Ross- I co teraz mnie tak zostawisz..? - spytał.
Ja- Robię tak jak ty.. rozkochuje, pieprze i zostawiam. - mówiłam ubierając się.
Ross- Wcale tak nie robię ! - warknął z wyrzutem.
Ja- Kogo próbujesz oszukać mnie..czy siebie? - powiedziałam, chwyciłam telefon i wyszłam, tym samym zostawiając blondyna samego. Kurde byłam mega zaniepokojona i zdenerwowana. Abby musiało coś się złego zdarzyć, najgorsze jest to, że nic mi nie powiedziała. Teraz plączą mi się myśli. Głowa zakłopotana, puls przyspieszony, krok powoli zmienia się w trucht...
Ross- Nie ma mowy za bardzo mnie podnieciłaś. Nie w takiej chwili rybko. - mówił cały czas mnie całując po dekolcie. Zaczynał mnie strasznie denerwować.. szybkim ruchem odepchnęłam go. I stanęłam nad łóżkiem.
Ross- I co teraz mnie tak zostawisz..? - spytał.
Ja- Robię tak jak ty.. rozkochuje, pieprze i zostawiam. - mówiłam ubierając się.
Ross- Wcale tak nie robię ! - warknął z wyrzutem.
Ja- Kogo próbujesz oszukać mnie..czy siebie? - powiedziałam, chwyciłam telefon i wyszłam, tym samym zostawiając blondyna samego. Kurde byłam mega zaniepokojona i zdenerwowana. Abby musiało coś się złego zdarzyć, najgorsze jest to, że nic mi nie powiedziała. Teraz plączą mi się myśli. Głowa zakłopotana, puls przyspieszony, krok powoli zmienia się w trucht...
*Oczami Abby*
Usłyszałam delikatne pukanie. Wydobyłam z siebie ciche ,,Proszę''. Do pokoju weszła Selena.
Selena- Hej myszko co się stało ? - spytała z troską. Usiadła obok mnie i się uśmiechnęła. Zaczęłam opowiadać jej całą wczorajszą historie.
Ja- ... I on wykorzystał to, że byłam pijana i się ze mną przespał... - zaczęłam płakać.
Sel- ON CIĘ WYKORZYSTAŁ ?!?!? - krzyknęła, jednak gdy spojrzała na mnie zrobiła jedynie smutną minkę i przytuliła mnie.
Chwile siedziałyśmy tak w siebie wtulone, później postanowiłyśmy pooglądać jakieś filmy. Na pierwszy ogień poszedł ,,Romeo i Julia''. Oglądając filmy nie mogło zabraknąć lodów czekoladowych i chusteczek. Nie wiem dlaczego, ale ,,Romeo i Julia'' oglądam po raz
setny a i tak ryczę jak debil. Potem jeszcze się pośmiałyśmy jak głupie nawet nie wiem z czego. Śmiałyśmy się tak naprawdę z niczego. Była godzina 24:04.
Sel- Chyba muszę już iść.. - powiedziała nagle.
Ja- No co ty ?! Dzisiaj u mnie nocujesz ! - uśmiechnęłam się.
Sel- Nie mogę.. muszę jutro wstać wcześnie do pracy, a po za tym mój młodszy brat nie zaśnie beze mnie. - powiedziała i dała mi buziaka w policzek. - Trzymaj się kocie - dodała i wyszła. Postanowiłam, że się przejdę... Tak nie jestem normalna, normalni ludzie nie chodzą o północy na spacery. Ale musiałam ochłonąć, nadal nie wierzę w to co się stało.. Dlaczego akurat ja ?! Dlaczego w ten pieprzony dzień zachciało mi się wychodzić ?! Dlaczego wpadłam na niego ?! Dlaczego nie poszłam płakać do pokoju tylko do parku ?! Na pewno moje życie było by o wiele lepsze gdyby nie ten blond pustak !!! NIENAWIDZĘ SIEBIE !!! Właśnie szłam ulicą.. Była praktycznie pusta, raz nie raz przechodził jakiś człowiek obok mnie. Nie zwracałam na nich uwagi, nie obchodzili mnie. Nagle usłyszałam krzyk:
_- PUŚĆ MNIE !!! AAAA !!!! - krzyk dochodził z jakiejś ciemnej uliczki. Zajrzałam tam.. i nic. Jakieś stare beczki, deski, ale ludzi brak. Doszłam do wielkiego betonowego płotu. Wskoczyłam na beczkę i spojrzałam co znajduje się za płotem. WOW !!!! To..to był wielki opuszczony parking.. Trochę dalej rozciągała się wielka również opuszczona hala, to znaczy teraz nie do końca była opuszczona. Było tu mnóstwo chłopaków na motorach, dziewczyn pijących wódkę. Wiele było też par. Niektórzy się całowali na motorach, inni ścigali się na motorach.
_- Proszę nie !! - usłyszałam krzyk dziewczęcy. Od razu wyłoniłam się bardziej. Spojrzałam w lewą stronę. Stała tam chuda, zapłakana brunetka. Obok niej widać, że na max'a zły, potężny szatyn.
Chłopak- Jesteś zwykłą suką i szmatą !! - wydarł się strasznie głośno. Dziewczyna zachowywała spokój, jednak łzy leciały jej coraz bardziej i bardziej, niczym wodospad. Nagle chłopak bardzo mocno uderzyć dziewczynę.
Ja obserwując to wzdrygłam się ze strachu. Zasłoniłam sobie usta ręką. Nagle chłopak popchnął dziewczynę a ta upadła na ziemię. Szatyn zaczął coś krzyczeć, nie wiem co, mówił nie wyraźnie więc nie zrozumiałam. Dziewczyna była skulona i drżała, nie dziwie się..pewnie było jej zimno, gdyż była tylko w letniej, przewiewnej sukience na ramiączka. Chłopak plujnął na dziewczynę, ta płakała jeszcze bardziej... Nagle chłopak zaczął ją kopać, bić i w ogóle... Nie no to już przesada !!
Ja- Hej !! Co ty wyprawiasz !!! - krzyknęłam tak głośno, że sama się zdziwiłam. Szybko przeskoczyłam na drugą stronę płotu. Szatyn zdziwiony spojrzał się na mnie. Chwilę popatrzył, po czym się ode mnie odwrócił tak, że stał do mnie tyłem. Nagle znów zaczął kopać tą dziewczynę. Ona już ledwo co trzymała się przy życiu. Twarz miała całą we krwi, z resztą sukienkę też.
Ja- Ej !! Zostaw ją ! Zostaw !!! - podbiegłam do chłopaka i zaczęłam go szarpać, ciągnąć za rękę, żeby chodź trochę złagodzić chłopaka. Szarpie, ciągnę i... NIC !!! Kuźwa co on ze stali ?! Nie no nie wytrzymałam. WSKOCZYŁAM CHŁOPAKOWI NA PLECY !!! Zaczęłam okładać pięściami głowę chłopaka, on wiercił się, obracał, próbował mnie zrzucić, ale ja mu się nie dałam. W oddali słyszałam odgłosy:
_- PATRZCIE BIJĄ SIĘ !!!
_- CZY TO DZIEWCZYNA BIJE JOHNA ?!?!
W parę sekund wokół nas zrobiła się duża widownia. Słyszałam jedynie głośnie krzyki, gwizdy i oklaski. Ja nie robiłam sobie z tego nic dalej biłam chłopaka.
Ja- TY CHUJU TO CIĘ ODUCZY BICIA DZIEWCZYN !!! DAMSKI BOKSER OD SIEDMIU BOLEŚCI KURWA !!! - krzyczałam okładając mężczyznę mocnymi ciosami. Nagle chłopak nie wiem jakim cudem mnie zrzucił. Nie obchodziło mnie to za bardzo. Szybko podniosłam się i kopnęłam chłopaka w krocze. Gdy ten się schylił walnęłam go z kolanka w twarz. nagle ktoś mnie złapał od tyłu i odsunął od ,,damskiego boksera''..........
MOJA WENA POWRÓCIŁA !!!!
Podoba się ?!
środa, 17 lutego 2016
Rozdział 7- ,,Tymczasowo nie istniejesz..''
No i jest !!! Selena... Taa.. To ta co mnie ostatnio opluła w kawiarni. Może i sobie nagrabiła, ale jak mi zafunduje sex taki jak ostatnio czyli pieprzyła się ze mną w kiblu na dyskotece. Muszę przyznać ostra z niej niunia. Postanowiłem zadzwonić:
Selena: Tak słucham?
Ja: Uważaj, bo Cię wyrucham ! - zaśmiałem się.
Sel: Ross?! czego ty łajdaku chcesz?!
Ja: Nie złość się.. Złość urodzie szkodzi. ja po prostu chce Ciebie. Oddaj mi się. Szybki numerek i po sprawie.
Sel: Spadaj! I nie dzwoń do mnie więcej ! To, że się z Tobą przespałam to była duża pomyłka.. Wykorzystałeś fakt, że byłam nachlana !!! Ile dziewczyn już tak załatwiłeś ?!!?!
Ja: Czekaj ! Nikogo nie wykorzystywałem... A poza tym nigdy w życiu nie widziałem tak seksownej i pięknej dziewczyny jak ty ! W dodatku sex z Tobą to najprzyjemniejsza rzecz na świecie.
Sel: Naprawdę? - rzekła zachwycona.
Ja: Ja miałbym Cię okłamać?! Nigdy nie kłamię.. Zawsze mówię prawdę, teraz też.
Sel: Skoro to sprawia Ci aż taką przyjemność to przyjedź kotku ! - powiedziała kusząco.
Ja: Jestem za 10 min - powiedziałem i się rozłączyłem. Można jej wciskać niezłe bajeczki. We wszystko uwierzy. Jak dziecko. Jak jej zagram tak zatańczy.. Głupia dziwka. Uśmiechnąłem się sam do siebie..
Selena: Tak słucham?
Ja: Uważaj, bo Cię wyrucham ! - zaśmiałem się.
Sel: Ross?! czego ty łajdaku chcesz?!
Ja: Nie złość się.. Złość urodzie szkodzi. ja po prostu chce Ciebie. Oddaj mi się. Szybki numerek i po sprawie.
Sel: Spadaj! I nie dzwoń do mnie więcej ! To, że się z Tobą przespałam to była duża pomyłka.. Wykorzystałeś fakt, że byłam nachlana !!! Ile dziewczyn już tak załatwiłeś ?!!?!
Ja: Czekaj ! Nikogo nie wykorzystywałem... A poza tym nigdy w życiu nie widziałem tak seksownej i pięknej dziewczyny jak ty ! W dodatku sex z Tobą to najprzyjemniejsza rzecz na świecie.
Sel: Naprawdę? - rzekła zachwycona.
Ja: Ja miałbym Cię okłamać?! Nigdy nie kłamię.. Zawsze mówię prawdę, teraz też.
Sel: Skoro to sprawia Ci aż taką przyjemność to przyjedź kotku ! - powiedziała kusząco.
Ja: Jestem za 10 min - powiedziałem i się rozłączyłem. Można jej wciskać niezłe bajeczki. We wszystko uwierzy. Jak dziecko. Jak jej zagram tak zatańczy.. Głupia dziwka. Uśmiechnąłem się sam do siebie..
Szybko się ogarnąłem, wsiadłem do samochodu i odjechałem...
*Oczami Abby*
Szłam do domu. Ciekawe co się jeszcze zdarzy ?! Gdy weszłam do środka mojego mieszkania zaczęłam się rozbierać. Odwiesiłam sweterek, odłożyłam buty na półkę i zaczęłam sprawdzać torebkę czy aby na pewno wszystko zabrałam. bardzo się spieszyłam więc mogłam czegoś zapomnieć...Ok, a więc telefon.. JEST, portfel... JEST, słuchawki... SĄ i... FUCK !!!!! Zapomniałam dowodu.. Genialnie ! Dobra.. może wieczorem pójdę. Nagle usłyszałam.
Chris: Cześć Abby.. mama kazała... - nie dokończył gdyż zobaczył moją zapłakaną twarz z miejsca zamarł. - Co.. co się stało ?!
Ja: Christian.. jesteś jeszcze?
Chris: Nie.. zostałem dla Ciebie. powiedz o co chodzi? - pytał. W tym samym momencie usłyszałam głos mojego dawnego, kochanego Christiana. Tego troskliwego chłopaka, który kochał mnie nad życie. Nic już nie odpowiedziałam po prostu rzuciłam mu się na szyję i mocno przytuliłam.
Christian: To powiesz mi co się stało? - powiedział nadal mnie przytulając.
Ja: Nie chce teraz o tym gadać.. wiesz pójdę do pokoju ogarnąć się i w ogóle.. - powiedziałam, odkleiłam się od chłopaka i poszłam do swojego pokoju. Rzuciłam się na łóżko, chwyciłam telefon i zaczęłam pisać do Seleny: ,,Hej przyjdziesz.. mega Cię potrze ;c ''. Leżałam około 5 minut i w końcu odpisała: ,,Ok już zaraz będę''. Cieszę się, że ją mam. Nie wiem co bym bez niej zrobiła.. Pewnie siedziałabym cały wieczór z chusteczkami w kącie mojego pokoju i ryczałabym jak głupia. Wiem, że Sel wywoła na mojej twarzy chodź malutki uśmiech. Niby za długo się nie znamy, bo od nie całego tygodnia, ale czuje się jak byśmy znały się od dzieciństwa. Jest moją taką przeszywaną siostrzyczką.. którą zawsze chciałam mieć, ale mama obdarzyła mnie niestety samymi braćmi.. DZIĘKI MAMO !!
PRZEPRASZAM ŻE TAKI KRÓTKI ;c
środa, 10 lutego 2016
Rozdział 6- ,,Raz anioł raz diablica, jedno ciało dwa oblicza..''
Scena +18 czytasz na własną odpowiedzialność !!
Stałem już dobre 2 minuty a dziewczyna ani drgnęła... może nie żyję ?!?! O boże mam trupa w pokoju..!!! Ross.. ogarnij się !
Ja: Żyjesz?
Abby: No..ledwo - spojrzała na mnie. - Ale w sumie to możesz mnie pobudzić.. - dodała kusząco i przygryzła dolną wargę. Kurwa.. nienawidzę jak ona tak robi.. Wtedy tak trudno się powstrzymać.. ale jak widać dzisiaj nie muszą się powstrzymywać. Uśmiechnąłem się zawadiacko. Podszedłem do drzwi i przekręciłem kluczyk (tak dla pewności). Po czym wyciągnąłem z szafki paczkę prezerwatyw. Rzuciłem się na dziewczynę. Od razu zaczęliśmy się namiętnie całować. Widać było, że dziewczyna jest strasznie podniecona. Zacząłem ściągać dziewczynie sukienkę, stanik, majtki.. Leżała przede mną cała goła. Zacząłem zniżać się coraz niżej..szyja..brzuch.. W końcu doszłem do jej kobiecości.. Jednym szybkim ruchem pozbyłem się ubrań. Założyłem jedną z prezerwatyw i położyłem się nad dziewczyną. Spojrzałem na nią.. Jej oczy błyszczały jak małe gwiazdeczki. BOŻE !!! Co ja gadam ! Ogarnij się..przeleć ją i do widzenia !! Jednym pewnym ruchem weszłem w nią. Dziewczyna jęknęła dość głośno. Szybko zacząłem obdarzać jej usta pocałunkami, by nie było jej zbytnio słychać. Moje tępo było coraz szybsze. Dziewczyna jęczała z rozkoszy. Zamknęła oczy i odchyliła głowę a rękoma wbijała się w moje plecy. Doprowadziło to do widocznych i zakrwawionych ran, ale mnie już nie raz takie coś się zdarzyło. W końcu i ja i ona doszliśmy. Zrobiłem ostatni mocny ruch w niej i opadłem spocony na łóżko obok dziewczyny. Ona wtuliła się we mnie i zasnęła. Szczerze mówiąc nie przywykłem do tego, że śpię z dziewczyną w jednym łóżku. Zawsze albo robimy to u niej albo po prostu idę spać do pokoju gościnnego, ale dla niej zrobię wyjątek. Niech się dziewczyna cieszy, że ktoś ją przez jedną noc chce. Zamyślony wreszcie zasnąłem.... Obudziłem się o 09:00. Wow chyba nigdy tak wcześnie nie wstałem.. Szybko się ubrałem i wyszedłem.
Stałem już dobre 2 minuty a dziewczyna ani drgnęła... może nie żyję ?!?! O boże mam trupa w pokoju..!!! Ross.. ogarnij się !
Ja: Żyjesz?
Abby: No..ledwo - spojrzała na mnie. - Ale w sumie to możesz mnie pobudzić.. - dodała kusząco i przygryzła dolną wargę. Kurwa.. nienawidzę jak ona tak robi.. Wtedy tak trudno się powstrzymać.. ale jak widać dzisiaj nie muszą się powstrzymywać. Uśmiechnąłem się zawadiacko. Podszedłem do drzwi i przekręciłem kluczyk (tak dla pewności). Po czym wyciągnąłem z szafki paczkę prezerwatyw. Rzuciłem się na dziewczynę. Od razu zaczęliśmy się namiętnie całować. Widać było, że dziewczyna jest strasznie podniecona. Zacząłem ściągać dziewczynie sukienkę, stanik, majtki.. Leżała przede mną cała goła. Zacząłem zniżać się coraz niżej..szyja..brzuch.. W końcu doszłem do jej kobiecości.. Jednym szybkim ruchem pozbyłem się ubrań. Założyłem jedną z prezerwatyw i położyłem się nad dziewczyną. Spojrzałem na nią.. Jej oczy błyszczały jak małe gwiazdeczki. BOŻE !!! Co ja gadam ! Ogarnij się..przeleć ją i do widzenia !! Jednym pewnym ruchem weszłem w nią. Dziewczyna jęknęła dość głośno. Szybko zacząłem obdarzać jej usta pocałunkami, by nie było jej zbytnio słychać. Moje tępo było coraz szybsze. Dziewczyna jęczała z rozkoszy. Zamknęła oczy i odchyliła głowę a rękoma wbijała się w moje plecy. Doprowadziło to do widocznych i zakrwawionych ran, ale mnie już nie raz takie coś się zdarzyło. W końcu i ja i ona doszliśmy. Zrobiłem ostatni mocny ruch w niej i opadłem spocony na łóżko obok dziewczyny. Ona wtuliła się we mnie i zasnęła. Szczerze mówiąc nie przywykłem do tego, że śpię z dziewczyną w jednym łóżku. Zawsze albo robimy to u niej albo po prostu idę spać do pokoju gościnnego, ale dla niej zrobię wyjątek. Niech się dziewczyna cieszy, że ktoś ją przez jedną noc chce. Zamyślony wreszcie zasnąłem.... Obudziłem się o 09:00. Wow chyba nigdy tak wcześnie nie wstałem.. Szybko się ubrałem i wyszedłem.
*Oczami Abby*
Obudziły mnie promienie słoneczne. Przetarłam lekko oczy. WTF?! Gdzie ja jestem ?! Auć mój łeb mnie napierdziela. Pokój był duży, przestronny. Do najczystszych to on nie należał. Był biało- żółty. Tsaa.. żółty mój ulubiony kolor. Na przeciwko łóżka na którym leżałam była czarna gitara ze znaczkiem R5. Hmm.. ciekawe co to znaczy..? Postanowiłam, że wstanę i wyjdę z pokoju może mnie w końcu oświeci gdzie jestem. Nic kompletnie nic nie pamiętam !!! Gdy znalazłam się na korytarzu przypomniałam sobie, że tą samą drogą idzie się do pokoju Rydel. A to oznacza, że..... SPAŁAM W POKOJU ROSSA !!! OMG ! szybko zbiegłam po schodach na dół. W kuchni był Ross, Riker, Ryland i Rydel.
Rydel: Oooo... hej śpioszku. - rzekła miło.
Ja: Co ja tu robię ?! - krzyknęłam, ale od razu tego pożałowałam, bo strasznie mnie zabolała głowa. Złapałam się momentalnie za nią.
Ryd: chodź usiądź sobie ! - pomogła mi usiąść na krześle.
Ross: Wow.. ale masz słaby łeb do picia. - parsknął.
Ryland: daj jej spokój ! To był pewnie jej pierwszy raz.. Wyrobi się dziewczyna.
Ja: czemu ja tu jestem? Powie mi ktoś w końcu ?!
Ross: Bo schlałaś się w trzy dupy do nie przytomności a, że zadzwoniłaś do swojego wybawiciela czyli do mnie, musiałem jechać po taką dziwkę jak ty !! - powiedział z wyrzutem. To już mnie nawet nie rusza, że tak na mnie mówi. Wiele razy to już od niego słyszałam.
Ja: Haha.. jaki wybawiciel?! Sorry bardzo, ale wybawiciel nie bije dziewczyn tak, że mają rozciętą głowę i mdleją z bólu !! - powiedziałam.. haha BUM !! I tu cię mam kochaniutki !! 1:0 dla Abby !!
Ross: Ja nie bije dziewczyn jeśli na to nie zasługują.
Ja: Tak !?! A ja czym Ci zawiniłam ?!
Ross: Czym ?! Ty się jeszcze pytasz idiotko ?! Zalałaś mi laptopa dziwko !! - wydarł się. Okey.. 1:1 dla Rossa. Na ostatnie słowa szybko pobiegłam do pokoju chłopaka. Sięgnęłam po swoją torebkę i chwilę w niej pogrzebałam. Nagle do pokoju wparował wściekły blondyn.
Ross: Co ty odpierdalasz suko ?!
Ja: Nie nazywaj mnie tak !! - krzyknęłam.
Ross: Bo co?
Ja: Jajco !! Masz udław się tym !! - krzyknęłam i rzuciłam w niego pieniędzmi. zaczęłam iść w stronę drzwi.
Ross: Rozumiem, że to za ten sex ze mną dzisiaj ?
Ja momentalnie się zatrzymałam i odwróciłam w stronę chłopaka.
Ja: Że co ?!
Ross: Dobrze słyszałaś.. pieprzyłaś się ze mną !
Ja: Ty ŚMIECIU !!!! Nienawidzę Cię !! Zostaw mnie w spokoju.. czy to aż takie trudne ?! - krzyknęłam płacząc. Szybkim krokiem wyszłam z pokoju, po czym skierowałam się w stronę drzwi wyjściowych. Wyszłam. Szłam chodnikiem cały czas płacząc. Spojrzałam na telefon, była godzina 11:00. Tsaa.. do pracy już dawno spóźniona.. Jak on mógł ?! Wykorzystał mnie !! Wykorzystał to, że byłam pijana !! Zabrał mi moje dziewictwo !! Chciałam to zrobić z kimś kogo naprawdę bym kochała a nie z tym dziwkarzem !!
*Oczami Rossa*
Abby: Ty ŚMIECIU !!!! Nienawidzę Cię !! Zostaw mnie w spokoju.. czy to aż takie trudne ?! - krzyknęła płacząc i szybko wyszła. Zostałem sam.
Ja: TAK TO BARDZO TRUDNE !!! - wydarłem się i opadłem bezwładnie na łóżko. Pachniało jeszcze perfumami Abby. Czemu nie mogę o niej zapomnieć ?! Przecież ją przeleciałem to o co tu chodzi ?! Powinienem teraz mieć na oku jakąś inną a nie mogę się w ogóle na tym skupić ! JA PIERDOLE !!! Jakie ja mam posrane życie !! Life is brutal !!! Leżałem jeszcze tak bezczynnie ok. 10 minut. Dobra Ross ogarnij dupe i zrób coś z sobą. Nagle zerwałem się i wziąłem telefon. Przeleciałem wszystkie numery... Szukałem tego jedynego w tej chwili najważniejszego dla mnie!! Może gdy zadzwonię to się naprawie i wszystko się ułoży....
Jak się podoba ?!
Jak myślicie gdzie zadzwoni Ross?
Przepraszam, że scenka +18 jest taka słaba ale nie jestem w tym dobra ;c
I przepraszam za tak długą nieobecność !! <3 ;c
wtorek, 2 lutego 2016
Rozdział 5 - ,,Życie jest podłe, pamiętaj dziecko. Nie trzeba umrzeć, żeby przeżyć piekło.''
Był to SMS od nieznajomego numeru. Odblokowałam telefon i przeczytałam pół głosem- pół szeptem.
,,Masz odczepić się od mojej siostry !! Nie pozdrawiam. ~Ross''
UGH !!! co za debil !! Myśli, że będę robiła to co mi każe ! Myli się !! Niech się wali. Wyszłam z toalety i skierowałam się w stronę stoliku przy którym siedziałam z Harrym. Dziwne, bo chłopaka jeszcze nie było. Pomyślałam, że może również poszedł do łazienki. Usiadłam i czekałam... 5 minut..10...20...godzinę. Siedziałam jak sierota. W końcu wkurzyłam się i zawołałam kelnera. Gdy ten przyszedł wściekła na max'a powiedziałam:
Ja: Proszę.. - podałam mu pieniądze za moją kolacje.
Kelner: Ale tutaj były dwa dania zamawiane..
Ja: Niech ten nadęty pajac, który wystawia dziewczyny sam za siebie zapłaci.- prychnęłam i wyszłam. Szłam przed siebie, nagle zobaczyłam w oddali klub dyskotekowy.Postanowiłam olać to wszystko i po prostu zaszaleć. Ten jeden jedyny raz tego tak naprawdę pragnęłam. Muszę się oderwać od tego pieprzonego życia. Weszłam do klubu podeszłam do baru i zamówiłam kieliszek czystej wódki. Jeden kieliszek zamienił się w 2,4,10, 15. Mocno już schlana poszłam do łazienki, odblokowałam telefon, weszłam na ostatnie wiadomości. Zjechałam, aż do wiadomości ,,Masz odczepić się od mojej siostry..'' Tak.. nie mogę zapomnieć o tym debilu. Przycisnęłam jego numer dwie opcje: ,,usuń kontakt'' lub ,,zadzwoń''. Już prawie nacisnęłam ,,usuń kontakt'', ale jednym szybkim ruchem zmieniłam to. Pierwszy sygnał..nic, drugi sygnał.. nic. trzeci...
Ross: Halo ?!
Ja: Siemka farbowany gejku !
Ross: Abby ?!
Ja: No a kto inny debilu ?!
Ross: Jesteś pijana ?! - krzyknął.
Ja: Nie...Ja jestem tylko pod wpływam alkoholu. Dzwonie, żeby Ci powiedzieć, że nie będziesz mi mówił co mam robić... nie mam zamiary kończyć przyjaźni z Rydel.
Ross: w jakim klubie jesteś ?! - pytał zdenerwowany.
Ja: Nie wiem ! - powiedziałam szybko i się rozłączyłam.
Ale mu dogadałam ! Jestem z siebie dumna ! Uśmiechnęłam się sama do siebie i przybiłam piątkę (też sama ze sobą). Wyszłam z łazienki. Alkohol dawał silne znaki. Głowa-boli, brzuch-boli, jest mi mega nie dobrze. Boże jak ja wrócę do domu ?! Wiem pójdę się przewietrzyć ! To mi dobrze zrobi. Stałam już pod klubem. Miałam sukienkę na ramiączkach, więc było mi bardzo zimno. Nagle pod klub podjechało czarne ferrari. Z samochodu wyszedł Ross. Wow.. szybko się zwinął.
Ross: Co ty kurwa odpierdalasz?! - krzyknął, podbiegł do mnie i złapał mnie za ramiona.
Ja: Zostaw mnie ! Jesteś zwykłym hujem !! - zaczęłam płakać... a raczej zaczął płakać alkohol. Chłopak zciągnął bluzę i okrył mnie nią. Później wyciągnął z kieszeni paczkę papierosów, zapalił jednego z nich i patrzył na mnie przeszywającym wzrokiem.
Ja: Nie pal w mojej obecności !
Ross: Bo?
Ja: Bo gówno !! Zaraz się od tego smrodu zwymiotuje !! - machałam sobie ręką przez nosem, aby odpędzić dym fajki. Blondyn zaciągnął się papierosem, zbliżył się do mnie i dmuchnął ni dymem prosto w twarz. Bez zawahania po tym co mi zrobił uderzyłam go z liścia. On tylko zaśmiał się bezczelnie, ścisnął moją rękę i wepchnął mnie do auta. Jechaliśmy w ciszy. Wyciągnęłam telefon, by sprawdzić która godzina. Hmm... 23:00. Nie jest źle ale dobrze też nie jest.. Tylko tyle powiem. Po 10 minutach zatrzymaliśmy się pod dużym białym domem.
Blondyn wyszedł jako pierwszy, otworzył mi drzwi i pomógł mi wyjść.. Wow !! Jaki dżentelmen !! Niedługo to moje oczy wypadłyby z orbit. Chwycił moją rękę i prowadził mnie w stronę budynku.
Ja: Gdzie my jesteśmy ?! - spytałam. Ross mnie olał i prowadził dalej za rękę. Boże jak on mnie wkurza,nie mogę go za żadne skarby zrozumieć. Nagle stanęłam i wyszarpnęłam swoją rękę.
Ross: Co ty znowu odpierdalasz ?! - ryknął głośno.
Ja: Powiedz mi gdzie idziemy do jasnej cholery !!! - krzyknęłam równie głośno.
Ross: Do domu.. - powiedział trochę spokojniej.
Ja: Ale to nie jest mój dom.
Ross: Ale mój jest... cioto. - prychnął i znów chwycił moją dłoń. Gdy weszliśmy do środka wzrok całego jego rodzeństwa i Ell'a uwiesił się na nas.
Ja: Witam was ludzie ! - mamrotałam.
Rydel: Abby.. ty piłaś?
Ja: Może.. tak... nie.. nie wiem - plątałam się.
Ross: Abby... idź na górę pierwsze drzwi to prawo są moje..- wtrącił, a ja i Rydel spojrzałyśmy na niego.
Ja: Wirujesz..
Ross: Co ?!!?
Ja: Chyba zemdleje...
Ross: Ale, że teraz ?! - usłyszałam. I dalej już pustka. Po prostu NIC.
*Oczami Rossa*
Super.. nie dość, że muszę ją przenocować to jeszcze mi mdleje. Oj nie ma dziewczyna łba do wódki. Muszę ją czegoś nauczyć, ale najpierw muszę ją przelecieć.
Ja: Dziwka, gdyby się nie puszczała i nie szlajała po klubach nie musiałbym jej trzymać na rękach, na pół żywą.
Rydel: Ross przestań ją tak nazywać !! Wiesz co.. daj mi ją, ja się nią zajmę jak to dla ciebie za duża odpowiedzialność !!
Ja: Ok, ok już się nią zajmę... - powiedziałem. Wziąłem dziewczynę na ręce i zaniosłem ją do pokoju. Ułożyłam ją na moim łóżku, a sam poszedłem do łazienki. Gdy wróciłem do pokoju byłem w samych bokserkach a Abby się obudziła i siedziała na łóżku z twarzą schowaną pomiędzy kolanami......
Słuchajcie jesteście genialni.... dopiero 5 rozdział a już ponad 1000 wyświetleń :o
KOCHAM WAS <3333
Chcecie może w następnym rozdziale scenkę +18 ?? Jak tak to piszcie 8))
Przepraszam, że taki krótki ;c
Subskrybuj:
Posty (Atom)








